E-marketing na usługach polityki – wykorzystanie marketingu internetowego w kampanii Baracka Obamy
Ostatnio słyszałem opinie, iż zwycięztwo Obamy wynika głównie z 3 czynników:
- kryzysu, który wpłynął ujemnie na ocenę rządów republikanów
- większych środków, którymi dysponował kandydat demokratów
- skuteczniejszego wykorzystania marketingu internetowego
O ile w przypadku 2 pierwszych czynników nie ma nic zaskakującego to trzeci świadczy o głębokich zmianach, które dokonały się w ostatnich latach w świecie mediów oraz stylu życia ludzi (szczególnie młodych). Oczywiście ze względu na tematykę mojeg bloga, zajmę się tylko i wyłącznie kwestią wykorzystania elementów marketingu internetowego w kampanii wyborczej Baracka Obamy. Zacznijmy od wymienienia narzędzi/kategorii e-marketingowych, które używał Barack Obama a o których ogólnie wiadomo, udało mi się do nich dotrzeć:
- strona www
- informacje prasowe, PR
- marketing wirusowy
- kampanie zasięgowe
- zbieranie dotacji
- kreowanie zaangażowania
Strona www Strona Baraka Obamy miała za zadanie spełnienie następujących funkcji:
- utrzymanie stałego kontaktu z wyborcami
- informowanie o bieżących wydarzeniach
- przedstawienie programu wyborczego
- kreowanie zaangażowania wśród wyborców
Na stronie można było znaleźć takie informacje jak:
- aktualności
- program wyborczy
- informacje i zachęta dla osób pragnących przyłączyć się do działania
- wolontariat
- informacje jak zachęcać door-2-door
- lokalizator
- moduł przekazywania datków
- sekcja społecznościowa (my.barackobama.com, linki do serwisów społecznościowych, na których założone były konta)
- najnowsze wpisy z bloga (w tym część społecznościowa z komentarzami)
- multimedia (filmy z wypowiedziami, galeria, tapety, gadżety na telefon)
- sklep z gadżetami promocyjnymi
Sztab Baracka Obamy zdecydowanie postawił na działania w internecie, których punktem centralnym była dobrze zorganizowana strona www. Jak widać marketerzy nie obawiali się także wykorzystywania najnowszych zdobyczy i trendów jak wersji mobile strony, serwisów web 2.0 czy marketingu internetowego.
Co ciekawe – jak donosi serwis freshClicks.net – webmasterzy tworzący serwis Obamy używali popularnych narzędzi dostępnych zwykłym internautom:
- Google Analytics
- Google Web Optimizer
Kod Google Analytics widnieje do tej pory na końcu strony, natomiast o używania Web Optimizera mógł świadczyć komentarz:
/* Commenting out to try to fix exit and bounce rates in Google Analytics */
Dla miłośników spiskowej teorii o tym, że Google zawładnie światem jest to chyba silny argument na tak
Po wyborach strona zachowała swój charakter (architektura informacji oraz design), zmieniły się natomiast główne sekcje. Strona obecnego Prezydenta USA ograniczyła część wyborczą na rzecz informacji na temat aktualnych problemów gospodarczych i społecznych.
Dla mnie osobiście dość ciekawym pomysłem jest sklepik z gadżetami. Wydawałoby się iż pomysł trochę tandetny i nie godzien Prezydenta największej potęgi gospodarczej (?!). Nawet tu widzimy 50% przeceny – czy to oznacza prawdziwy kryzys nawet w Białym Bomu
O tym, iż Barack Obama zapoczątkował nowy trend i w jego ślady pójdą kandydaci w wyborach na całym świecie może świadczyć chociażby wygląd strony kandydata do parlamentu w izraelskim parlamencie:
A w następnym odcinku trochę więcej na temat wykorzystania mechanizmów społecznościowych na potrzeby kampanii wyborczej.
Tagi:
blogi ,
e-marketing ,
faceboobk ,
google analytics ,
kampania wyborcza ,
kampanie wirusowe ,
marketing internetowy ,
polityka ,
twitter ,
wybory w usa ,
youtube ,
Czytaj także:
- E-marketing w polityce – walka z fałszywymi oskarżeniami
- Mobile marketing a dobra tradycyjne
- Nie samym socialem człowiek żyje
- Sempai.pl – trochę kryptoreklamy i promocja dla czytelników bloga
1 komentarz do “E-marketing na usługach polityki – wykorzystanie marketingu internetowego w kampanii Baracka Obamy”
Spodobał Ci się ten wpis? Napisz komentarz




Cześć. Jestem współwłaścicielem agencji interaktywnej 

[...] poprzednim poscie dotyczącym wykoszystania marketingu internetowego w wyborach prezydenckich w USA, opisałem [...]