Google Reader – czyli lepsze jest wrogiem dobrego
Przez długi czas używałem czytnika RSS wbudowanego w Opere. Działał całkiem sprawnie, był szyki i wygodny. W sumie każdemu kto szuka prostego czytnika zintegrowanego z przeglądarka polecam! Opera 10 + wbudowany czytnik RSS (próbowałem też czegoś wbudowanego w FF – chyba Live Bookmarks, ale.totalnie nie spełniało moich oczekiwań).
Niestety wraz ze zwiększaniem się listy subskrybowanych kanałów, coraz większej ilości feedów/dzień oraz szerszym używaniem serwisów społecznościowych moje potrzeby rosły.
Nie sądzę jednak aby jakikolwiek inny czytnik desktopowy mógł mi pomóc. Dopiero (tada) Google pomogło moim potrzebom (jak w reklamie proszku do prania)
Dlaczego przesiadłem się na Google Readera (jak wiadomo musiało być kilka mocnych powodów, bo każda zmiana rodzi sprzeciw)? Najważniejsze funkcje, które posiada Google Reader:
- możliwość łatwego wysłania feed’a do znajomych (mailem)
- możliwość oznaczenia jako ulubione oraz gwiazdką (wielkie ułatwienie, bo moje bookmarki piscą i kwicą)
- możliwość udostępniania oraz opublikowania na swoim profilu (w tym widget, który ja używam na swoim blogu)
- tagowanie
- łatwe przeglądanie subskrypcji w układzie lewy, prawy łam
- statystyki ilości osób, które dodały feed’a do ulubionych
- komentarze
- świetna wyszukiwarka!
- mobilność (dostęp z różnych urządzeń bez potrzeby synchronizowania) i bezpieczeństwo, że listy się nie utraci
Do tego perspektywicznie przydatne mogą być:
- wtyczka facebook’owa, która ponoć ma pojawić się niebawem
- możliwość śledzenia innych osób (coś co nazwałbym social feed, a czego jeszcze nie zacząłem używać)
- statystyki, trendy rss’ów – to może być w pewien sposób wywiadownia na temat konkurencji
- rekomendacje (jeśli będą kontekstowe)
To wszystko oczywiście kosztem jeszcze mniejszej prywatności i jeszcze większej ilości danych, które posiada na mój temat Google…. Nie ma róży bez kolców.
Tagi:
google reader ,
rss ,
social feed ,
web 2.0 ,
Czytaj także:
- „Ten wpis pisany jest dla pieniędzy”
- Nie samym socialem człowiek żyje
- Google jak Facebook, Facebook jak Twitter
- Akwizycje Google


Cześć. Jestem współwłaścicielem agencji interaktywnej 
