Apple - podcinanie gałęzi na której się siedzi…
… lub odcinanie pędów :O. Początek roku 2010 dla wszystkich fascynatów technologii kojarzyć się będzie z premierą iPoda. Mam ambiwalentne podejście do tego gadżetu - raczej nie kupie, ale nie będę wyzywał tych co kupią. Co więcej, może nawet zrozumiem dlaczego to zrobili :)
Możliwość posiadania urządzenia bliskiego w możliwościach współczesnemu domowemu komputerowi (czyt. narzędziu do korzystania z przeglądarki, komunikatora, przeglądania zdjęć i filmów) i jednocześnie ultraportable (lekkie, uruchamia się 2s, długo działa, odporne na czynniki zewnętrzne) jest niezwykle kuszące. Zastanawiam się czy w przyszłości pojawi się podobne urządzenie Apple z pełnym OS’em - wtedy mogłoby znaleźć duże uznanie wśród użytkowników biznesowych (sales zamiast klepać na klawiaturze mógłby wygodnie prezentować coś u klienta). No ale nie o tym miałem pisać……
Zaraz po premierze miało miejsce niepubliczne spotkanie Jobsa z pracownikami Apple, z którego informacje oczywiście zostały upublicznione. Jobs na spotkaniu zrugał Adobe, Flash nazwał głównym problemem MacOS’a: “Oni są leniwi. Mogliby robić naprawdę fajne rzeczy, ale nie robią. Ich podejście do produktów w żaden sposób nie przypomina naszego (…) Apple nie wspiera technologii Flash głównie dlatego, że jest ona pełna błędów i luk - jeśli jakiś Mac się wiesza częściej, niż powinien, to właśnie z jej powodu. Niedługo i tak już nikt nie będzie korzystał z Flasha - świat przesiądzie się na HTML5″.
I tu przykra informacja dla szerokiego grona wiernych klientów Apple. Pamiętajmy, iż sukces Apple wiąże się z faktem, iż tworzył komputery szczególnie lubiane przez artystów - pisarzy, muzyków, fotografów, grafików. Co tu dużo mówić, ostatnie 20 lat grafiki 2D to era Adobe (Photoshop, Ilustrator, Flash, Premiere). Każdy grafik marzył o Macu, a Ci lepiej zarabiający kupowali Apple’a i z pogardą patrzyli na PC’ty. 20 lat miłości nie pomoże jeśli w grę wchodzą przychody z AppStore. Flash jest naturalnym wrogiem AppStore i jego obsługa mogłaby znacznie uszczuplić przychody Apple. Co w takim wypadku trzeba zrobić? Oczywiście pozbyć się Flasha.
Nie jestem zwolennikiem Flasha - wolę bez. Doceniam doskonałość produktów Apple’a, chociaż uważam, iż dużo większe znaczenie dla rozwoju IT miało otwarte podejście Microsoftu (słynny blue screen wynika z tego, że MS wspiera wszystko i wszystkich). W dużej mierze dzięki MS dokonaliśmy skoku cywilizacyjnego i teraz możemy wybierać lepsze produkty Apple’a.
Zastanawiam się natomiast jak w tej sytuacji zachowa się Adobe i cała masa grafików, którym Apple podcina skrzydła. O ile nie liczyłbym na to, iż przestanie wspierać Flasha w MacOS’ie, o tyle flashowcy tracą źródło dochodów, nie mogąc zarabiać na aplikacjach dla iPhone i niebawem iPoda.
Może Linux? Platforma jest stabilna, może wyglądać nie gorzej niż MacOS. Może Adobe wypuści swój system? Może dogada się z Googlem i stworzy wersje na ChromeOS z możliwością taniego przejścia na najnowsze wersje programów z Mac’a?









Cześć. Jestem współwłaścicielem agencji interaktywnej 
Komentarze (2)
q
luty 5, 2010 - 8:07 po południu
chyba ipada ;)
Łukasz Plutecki
luty 5, 2010 - 8:47 po południu
ipod, ipad - jeden pierun, to samo zło ;)
Zostaw komentarz