Opóźnienia w wypłacaniu refundacji do POIG 8.1

Temat POIG trochę zmonopolizował wpisy na blogu - obiecuje, że będzie to ostatni w najbliższych 2-3 tygodniach - no ale życie podsuwa takie a nie inne tematy wpisów. W czwartek na Wyborczej ukazał się artykuł na temat opóźnień.

Z informacji które posiadam - a wiem to od mniej więcej 20 firm - refundacji nie otrzymał jeszcze nikt. O ile zaliczka poszła bezproblemowo, o tyle refundacja to istny koszmar. Tak jak opisano w Gazecie - firmy czekają na rozliczenie etapu i wypłacenie refundacji od sierpnia, września czy października.

Osobiście mam wrażenie, że PARP nie ma po prostu środków i czepianie się o 1 parafkę czy kolor długopisu (myślałem, że to już skończyło się 2 lata temu) jest po prostu grą na czas. Tylko, że dla każdego biznesu - szczególnie młodego (a przecież POIG jest dla firm do 12 miesięćy!) - szczególnie ważne jest zarządzanie płynnością. Brak informacji jest gorszy od złej informacji (jeśli firma wiedziałaby, iż środki wpłyną za 3 miesiące a nie za 2 tygodnie, to mogłaby postarać się o finansowanie - czy to w banku, czy to o pożyczkę z innego źródła).

Pamiętajmy, iż większość małych firm upada nie dlatego, że jest niedochodowa, a z powodu utraty płynności finansowej!

Co w takim wypadku zrobi PARP? Będzie domagał się zwrotu zaliczki? Z tego co się orientuje to PARP jest zobowiązany do wypłacania środków w sposób terminowy - o ile takowe posiada. A przecież nikt nie dostał informacji, iż wypłata została wstrzymana z powodu braku środków. Jeśli więc środki są (w co nie wierze), to litości - nikt nikogo nie oskarży o niedopełnienie obowiązków jeśli parafka będzie w kolorze czarnym lub zabraknie jej na 121 stronie dokumentacji.. czy w drodze do papierowej doskonałości PARP nie wpędzi się w większe kłopoty związane z totalnym rozmontowaniem działania?

Dodaj wpis do:
  • Wykop
  • Digg
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Google
  • Facebook
  • MySpace
  • LinkedIn
  • TwitThis

Komentarzy (4)

d.

luty 6, 2010 - 2:44 po południu    


Srodki…. bywaja. To naprawde nie jest wielki problem - a za kilka tygodni, kiedy wyplaty przejmie BGK problemem w ogole byc przestanie.

Refundacje sa wyplacane - ja znam takie firmy;) Choc oczywiscie znam tez takie, ktore czekaja niebywala ilosc czasu (w sumie tez te co dostaly refundacje rowiez czekaja - na nastepne rozliczenia;)

Problemy sa trzy:

- brak oficjalnych, spojnych informacji - jak rozliczenie powinno wygladac, co powoduje problemy rowniez dla 2 strony - mlode dziewczyny z RIFow czasem za duzo wymyslaja, za duzo im sie wydaje
- upierdliwosc RIFow, ktora czesto nie wynika z wymagan PARPu - wiele rzeczy np. z aneksami zamiast zalatwiac u siebie, przekazuja do PARPu, gdzie korkuja rozliczanie… rzadaja rzeczy absolutnie niepotrzebnych, ktore czasem PARP wysyla znowu do poprawki…. itd. RIFy za obsluge dotacji tez dostaja pieniadze - wiec naturalnie boja sie o swoje, bywaja nadgorliwi itd.
- ponowana kontrola w PARPie, juz raz sprawdzonych w RIF wnioskow, poprawiania, koniecznosc akceptacji przez kilka osob - a tak naprawde to tylko sztuka dla sztuki ;)


Łukasz Plutecki

luty 6, 2010 - 8:18 po południu    


Generalnie jakieś środki bywają, ale ciężko planować przedsięwzięcie w oparciu o bywanie środków ;)

Co do problemów - instytucje wdrażające chcą być świętsze od papieża. Co nie zmienia faktu, iż PARP ma jakiś problem i nie potrafi wyjaśnić jaki.


Tomasz Szwelnik

luty 10, 2010 - 7:15 po południu    


(jeśli firma wiedziałaby, iż środki wpłyną za 3 miesiące a nie za 2 tygodnie, to mogłaby postarać się o finansowanie - czy to w banku, czy to o pożyczkę z innego źródła)

Sprawdzałem większość banków nie ma produktów dla startupów. Firma musi mieć najczęściej powyżej 12 miesięcy, albo wykazać się sprzedażą lub mieć środki własne na dużym poziomie równym pożyczce. Nie ma w Polsce wsparcia finansowania projektów innowacyjnych dla Startupów, pozostają więc fundusze prywatnych osób. Banki nie nadążają lub nie chcę ryzykować wchodząc w inwestycje w innowacje w szczególności dla młodych firm bez historii. Dofinansowanie z POIG8.1 jest traktowane jako pozycja ZERO, bo nie jest to sprzedaż ani środki własne, więc taki startup jest skazany na środki alternatywne.

Łatwiej jest dostać kredyt na osobę prywatną, która ma dochody na poziomie kilku tysięcy złotych niż na firmę, która dostała ponad 500 tys dofinansowania z UE.

A może macie jakieś przemyślenia na ten temat.


Łukasz Plutecki

luty 10, 2010 - 10:31 po południu    


W sumie to rozumiem, ze dla banków dofinansowanie nie jest niczym atrakcyjnym. Nie rozumiem jednak dlaczego nie powstał produkt na np. 70% kwoty projektu (ew. na 60% jeśli tak wychodziłoby po uwzględnieniu kosztów pieniądza).

A/ rynek jest za mały

B/ banki wiedzą, że dotacja przeznaczona jest dla msp i udzielanie pożyczki na kwotę refundowaną i tak jest obarczone dużym ryzykiem (bo firma możenie udźwignąć kosztu pieniądza - sic!)

Z tego względu wychodzi na to, że POIG jest dla firm, które zakładają sp z o.o. celowe, a pieniadze mają na koncie głównym.

Ja polecam wszystkim (pozostałym poza dużymi firmami) podchodzić racjonalnie i traktować to jako bonus. Liczyć budżet projektu taki na jaki człowieka / firmę stać. POIG to tylko ułatwienie, a nie źródło finansowania!

ps. z doświadczeń znajomych wiem i potwierdzę - łatwiej młodemu małżeństwu pracującemu w budżetówce (2+2k / mc) wziąć kredyt na mieszkanie np. na 15-20 lat, niż właścicielowi 2 letniej firmy, która zarabia 100tys / m-c


Zostaw komentarz

Autor *

E-Mail *

Strona www