„Ten wpis pisany jest dla pieniędzy”



Ile jesteś w stanie zaakceptować feed’ów, nim blog zacznie Cię męczyć i klikasz usuń? Mam dwóch potencjalnych kandydatów – Maschable i TechCruncha. Blogi niezwykle opiniotwórcze i dostarczające często ciekawych informacji, jednak jednocześnie bardzo trudne w śledzeniu. Codziennie wpada mi z nich powyżej 50 feed’ów. Większość z nich pomijam. Jednocześnie najciekawsze często pojawiają się na Wallu znajomych czy Fanpage’ach…

Zawsze nim kliknę ‘usuń subskrybcję’ mam chwilę zwątpienia i obawiam się, iż stracę cenne informacje. Czas nie gumka i rozciągnąć się jednak nie da.

Nie wiem o czym pisać, więc będę pisał o tym co wszyscy

Mam wrażenie, iż coraz większa liczba branżowych blogów pisze o tym samym. Tzn. blogerzy korzystają z tych samych źródeł (np. emarketer) i komentują praktycznie każdy post. Wrzucam wykres, piszę 2 zdania i załatwione. To pozwala w łatwy sposób wygenerować kolejny post i podbija statystyki. O serwisach typu nf, czy mediarun wolę nie wspominać (nap… notkami PR’owymi).

Osobiście, gdy czytam takie przedruki – o ile nie są one b. ważne w kontekście tematyki bloga – tracę powoli chęć do otwierania kolejnych postów. Zastanawiam się po co autor to napisał i czy pragnie zostać TOP10 czytanych blogów w Polsce? Czy też po prostu chce zarobić na 100 wyświetleniach bannera więcej? Gdy takie wpisy osiągną masę krytyczną z bólem serca klikam ‘usuń subskrybcję’.

Ból serca to chyba zaszłość ery usenetu. Tam przychodząc do grupy należało się przywitać, a kończąc podziękować wszystkim z którym się dyskutowało. Podejrzewam, iż młodsze pokolenie internautów tak długo się nie zastanawia :O

A co ja to mówiłem?

Dobrze jest prowadząc bloga od czasu do czasu zastanowić się do kogo i co chce pisać. Po co założyłem swojego bloga i czy nadal piszę właśnie o tym, a może dlaczego zmieniłem tematykę? Zmiany nie są złe, wręcz pożądane. Jeśli jednak zmiany to zwykłe dryfowanie, może się okazać iż jesteśmy bardzo blisko mielizny.

Żeby nie było – pewnie kilka moich postów nadaje się do kosza. Cudów nie ma, ale staram się pisać mając na uwadze że ktoś mnie czyta i czy to na pewno nie będzie strata mo(jego) czasu. Grunt to zadać sobie pytanie ‘ale po co?’.

Cienka czerwona linia

Co sprawia, iż granica akceptacji przedruków jest mniejsza lub większa? Na pewno reputacja bloga. Takie Maschable i TC ma u mnie duży kredyt zaufania. Blogi te są jednak bliskie skreślenia z listy. Będzie mi musiał wystarczyć Facebook i kilku znajomych, którzy jeszcze mają zapał do czytania i wrzucania najciekawszych rzeczy na walla.

Mniejsze blogi już ‘poleciały’. Pozostaje wrażenie że coś tracę, że czegoś nie ogarniam, ale więcej czasu na zrobienie czegoś kreatywnego. Tylko czy ja jestem wystarczająco kreatywny – przecież nie przeczytałem 10 ostatnich wpisów na AdAge, bez tego moja kreatywność jest 10 postów za murzynami*! Błędne koło..

*/ przepraszam wszystkich murzynów, którzy czytają od deski do deski feeda z AdAge ;)


Tagi: , , ,

Czytaj także:

Komentarze = 3 do “„Ten wpis pisany jest dla pieniędzy””

  1. Marcin 6 kwietnia 2010 at 13:32 #

    Tutaj masz pełną rację. Coraz ciężej znaleźć coś wartościowego do czytania.

  2. Mariusz Gąsiewski 7 kwietnia 2010 at 07:43 #

    Przygotowanie dobrego wpisu zabiera nawet kilka godzin (szczególnie jeżeli wymaga to przetestowania, zrobienia odpowiednich zrzutów). Posiadanie bloga jest bardzo modne w ostatnim czasie, przy czym początkowy zapał osoby z danej organizacji, która zaingurowała powstanie takiego bloga najczęściej z czasem maleje. Więc powstaje pomysł, aby czymś go „wypełnić”. Sztuka to sztuka :) .

  3. Łukasz Plutecki 7 kwietnia 2010 at 09:29 #

    @Mariusz – zdecydowanie merytoryczny wpis, który dyskutuje zagadnienie związane np. z marketingiem, użytecznością, e-commerce itd to kilka godzin pracy (plus doświadczenia zbierane przez tygodnie).

    Naturą bloga jest pisanie – czyli powinien on mieć jakąś żywotność. Bloger powinien balansować między pisaniem idealnych wpisów (pisarz z Małego Księcia) a wklejaniem papki. Niekoniecznie jest to łatwe i zawsze wychodzi aczkolwiek warto od czasu do czasu się zastanowić nad tym czy proporcje są właściwe.


Spodobał Ci się ten wpis? Napisz komentarz