Programy, inkubatory – jak jest, a jak być powinno
Wczoraj na Facebook Artur Kurasiński zainicjował ciekawą dyskusję dotyczącą wykorzystania środków przez inkubatory w działaniu 3.1. Wojciech Przyłęcki podczas konferencji TMT Warsaw podał pewne statystyki dotyczące projektów realizowanych przez inkubatory.
Cytując relacja Artura – „22 inkubatorów powstałych z 3.1 przejadło ponad 200 mln zł wypuszczając…15 projektów (z czego 11 należy do InQbe i firm zależnych). Wychodzi, że inkubator finansując projekt do sumy 800 tys zł sam ma koszty na poziomie 1.2 mln pln.”.
Nic dodać nic ująć
Koszty obsługi projektów są większe niż sumy przeznaczone na projekty właśnie. Wojciech Przyłęcki sprostował jeszcze na Facebooku – „Żeby być precyzyjnym – 287 MLN jeszcze nie zostało przeżarte – tyle dostały 22 inkubatory na 5 lat tj. do 2013 r. InQbe zrobiło 9 projektów, 2 zrobil Ventures Hub – oba inkubatory należą do IQ Partners.”.
Tak czy siak wielkie kwoty. Należałoby się zastanowić jak to wygląda w innych funduszach. Ile kosztuje obsługa przeciętnego projektu szkoleniowego, a ile same szkolenia. Ile obsługa firm które takie projekty realizują przez RIF’y oraz PARP, itd. Obawiam się że udział tych kosztów będzie się kształtował na poziomie 40-60%.
Powtórzę to co napisałem na Facebooku. Patrząc na te liczby oraz doświadczenie własne i klientów z POIG powoli do wniosku, że cały pomysł ma źle położony środek ciężkości. Co to jest innowacyjność? Jedna z definicji głosi = zdolność do rozwiązywania problemów. Należałoby sobie najpierw powiedzieć co jest problem polskich przedsiębiorców, którzy chcą tworzyć projekty np. innowacyjne.
Według mnie jest to:
- biurokracja
- zły, drogi dostęp do pieniądza
- wysokie koszty pracy
- brak infrastruktury
- nieprzyjazne środowisko prawne
Obecnie tworzy się jakieś monstrualne twory, które mają wyłonić garstkę szczęśliwców, a przy tym obsługa tych tworów (biurokracja) jest często droższa niż środki przeznaczone dla wspomnianej garstki.
Ze swojej strony jako przedsiębiorca wolałbym np.:
- kredyt 0% jeśli inwestuje w projekty danego typu
- zwolnienie z części obciążeń jeśli tworzę nowe miejsce pracy w określonej branży np. biotechnologia, energetyka, etc.
- darmowe szkolenia SPECJALISTYCZNE dla pracowników
- dostęp do taniej, fachowej wiedzy, konsultingu
itp.
Potrzebna byłaby jednak pomoc nie w postaci rozdmuchanych projektów, konkursów dla firm i organizacji które prowadzą takie projekty. Duży wór w postaci „(innowacyjna) gospodarka” gdzie przeciętny przedsiębiorca mógłby uzyskać szybko mikropomoc! Wniosek 2 tygodnie – odpowiedź, kolejne 2 tygodnie – uruchomiona linia kredytowa, etc.
Oczywiście takie działanie może dotyczyć MSP, małych projektów, prostych problemów. Pamiętajmy jednak iż MSP są siłą napędową gospodarki. Ile firm mogłoby skorzystać z pomocy w wysokości 10 tys zł (np. koszty ZUS przez rok) za kwotę 200mln zł? Rachunek jest prosty 200 000 000 / 10 000 = 20 000!
Tagi:
inkubatory ,
innowacyjna gospodarka ,
internet ,
przedsiębiorczość ,
Czytaj także:
- POIG 8.1 w 2010 – spiesz się powoli
- POIG 8.1 w 2010 – naborów nie będzie!
- Nowe POIG – (nie) dla idiotów!
- Przedsiębiorcy – najsłabiej chroniona grupa społeczna w Polsce
Komentarze = 3 do “Programy, inkubatory – jak jest, a jak być powinno”
Spodobał Ci się ten wpis? Napisz komentarz

Cześć. Jestem współwłaścicielem agencji interaktywnej 

W książce „Sztuka innowacji” pada mądre zdanie, że gdyby innowacje powstawały przez centralne zarządzanie, to Krzemowa Dolina byłaby bliżej Moskwy niż San Francisco… Teraz chyba możemy mówić, że byłaby bliżej Brukseli
Heh – no tak, nic dodać nic ująć.
Niestety zapewne w książce Sztuka innowacji nie wspomnieli, że zarówno w Rosji jak i w Polsce brakuje osób z kapitałem, które mogłybv inwestować w młode firmy, które wg. nich są tego warte. Business Angels i VC w większości przypadków nie inwestują poniżej 1mln zł – to tworzy lukę kapitałową. Stąd pomysł na stworzenie takiego systemu redystrybucji naszych podatków. Inna sprawa, jak efektywnie są te środki wydawane i jaką część z tych środków konsumują ci, którzy je oferują. Idea jest dobra, natomiast zgadzam się, koszt dystrybucji jest ogromny, pojawia mi się taki tego powód: „rozdajemy kasę, ale sami też za coś musimy żyć, analizujemy wnioski, rozmawiamy z projektodawcami, a naszą pracę wyceniamy na xxx mln zł / kilka osób „