Jak nie prowadzić telemarketingu – Orange po raz kolejny na nie!

Zadzwoniła do mnie Pani z Orange, gdyż jeden z numerów należących do firmy się uprawnił. Powiedziała, że ma dla mnie dobrą wiadomość, gdyż jako stały klient przysługują mi specjalne warunki i że dużo zaoszczędzę przedłużając Umowę. Zaczęła wymieniać jaka to moja obecna oferta jest zła (świetnie – szkoda, że sami ją zaproponowali i gdyby nie zbliżający się koniec umowy nadal musiałbym z niej korzystać = byłaby super) i ile zyskam przedłużając.

Po ostatnich przejściach z Orange mam jednak dystans do ich oferty i nie do końca wierze w to co mówią. Słuchałem więc dokładnie co Pani stara mi się sprzedać – szczególnie, że jej każde zdanie kończyło się „Czy uważa Pan, iż ta oferta jest dla Pana dobra i czy mam wysyłać na adres …..”.

Super oferta za darmo za 1 EUR-o
„Mrożona kawa za damo, za 1 EUR-o”. Pamiętam głos Pana który na plaży w Nei Pori reklamował tak swoje produkty. Wszystko dobrze, bo działo się z przymrużeniem oka. Natomiast Orange chyba zapomniał, iż klient to partner, a nie krowa którą można doić.

Co więc było istotą oferty? Pani chciała mi wysłać telefon za 1zł i przedłużenie umowy na posiadany numer. Przedłużenie umowy na świetnych warunkach, za 30zł otrzymałbym pakiet rozmów z abonamentu 60zł! Generalnie deklasacja konkurencji…
W zakamuflowany sposób – jako klientowi który aktywnie korzysta z usług Orange – chciała mi wysłać wspomniane przedłużenie – 30zł z pakietem 60zł – oraz telefon z nowym numerem – telefon za 1 zł plus abonament 60zł. To że nowego numeru nie potrzebuje oraz to, iż w sumie będę płacił 90zł / m-c nie było powiedziane otwarcie. Do tego głos Pani bardzo niemiły, a kończenie każdej wypowiedzi pytaniem – „To na jaki adres mogę wysłać telefon” wręcz nachalne.

Do której bramki strzela Orange
Zastanawiam się ile osób skorzysta z takiej oferty. Przyjdzie przesyłka za 1 zł, osoba przeczyta umowę pobieżnie – wiadome, kurierowi zawsze się spieszy – i podpiszę. Po jednym dniu zorientuje się, iż ma dodatkową aktywację, a może zorientuje się dopiero przy drugim rachunku?

Nie wiem skąd biorą się takie pomysły Orange i czy dyrektorzy handlowi swoje doświadczenia zdobywali na Marsie? Jaki jest tego efekt – rozwiązuje umowę z Orange i skorzystam z Play-a. Na razie jeden numer – testowo. Jak będzie ok, to za jakiś czas pożegnam pomarańcze na zawsze.

5 odpowiedzi na “Jak nie prowadzić telemarketingu – Orange po raz kolejny na nie!”

  1. PiotrJ pisze:

    Przeczytałem z ciekawości, piszę z życzliwości.. nie idż tą drogą Łukaszu Plutecki 😉
    Mam firmę i kilka numerów z którymi przenoszę się pomiędzy operatorami przedkładając względy ekonomiczne nad innymi. I trafiłem do playa. Tak tragicznej obsługi klienta nie widziałem nigdzie (plus idea/orange). Myślałem: nie ma po co się kontaktować, umowa i wszystko gra. Nic bardziej mylnego. Od początku, gdy zarządzać 3 numerami nie mogłem z jednego konta internetowego (nie da się tak założyć, aby były na jednym) a konsolidacja trwała jakieś 4 miesiące, poprzez zarządzanie przez telefon z koniecznością podania hasła z umowy (poniekąd standard bezpieczeństwa, więc ok), ale po odkopaniu umowy i podaniu tegoż okazało się, że nic z tego – w systemie nie zostało wpisane z umowy, wiec zapraszają do salonu w celu uzupełnienia, az do wydarzeń aktualnych (jeszcze kilka historyjek ‚w międzyczasie’ też mam): niemożności skutecznego odnowienia umowy. Będzie niekrótko ale treściwie: miałem 2 numery do przedłużenia. Zadzwoniłem do boku. Zdecydowałem. To, że płatność za aparaty gotówką kurierowi.. nieco archaiczne, ale da się przeboleć. To, że pani opisując zawartość przesyłki wymieniła paragon jako dokument zakupu – zaskakujące. Poprosiłem o fakturę (w końcu rozliczamy się firma-firma od początku). Pani musiała się skonsultować (aż dziwne, takie nietypowe życzenie?) ale potwierdziła fakturę. No to czekam. Idą 2 przesyłki osobno. Trochę marnotrawstwo, ale nie mój ból. Przyszła pierwsza. Paragon na 300 zł. Odmawiam przyjęcia, dzwonię i piszę, że oczekuję ponownej przesyłki z prawidłowym, uzgodnionym dokumentem. Odpowiadają, że będę raz jeszcze musiał zamówić. Dzwonię więc zamówić. Nie, dopiero jak wróci poprzednia. Dostaję maila, że wróciła. Dzwonię. Nie, bo w systemie nie zdjęte, mają na to 14 dni. Piszę, że nie podobają mi się takie procedury i czekam na dostawę zgodną z ustaleniami (reklamacja). Następnego dnia po pierwszej przesyłce przychodzi druga (na ten drugi numer). Odbieram. Faktura jest, kwota 1 zł z groszami. Dopiero jakiś tydzień później wczytuję się w fakturę i widzę, że nie jest wystawiona na firmę, tylko imiennie na mnie, ma napisane: sprzedaż detaliczna i mniejszą czcionką, że nieodłącznym załącznikiem jest KP, którego nie dostałem, rzecz jasna. Wróćmy do pierwszego telefonu. Po ponad tygodniu dostaję emaila: przesyłka wróciła i zostało to wpisane do systemu. Reklamacja ma status: rozpatrywana, dzwonię zamówić ponownie. Da się, ale (i tu może i się mylę, bo na stronach playa nie ma takiej opcji dla mojej taryfy) konsultantka proponowała poprzednio podwójny pakiet minut. A teraz nie. No to się wstrzymuję i składam prośbę o odsłuchanie nagrań (hmm.. sam nie wymyśliłem tego podwojenia, a umowa nie weszła w życie, bo nie przygotowali prawidłowo dokumentów) – ma to zająć ok. 5 dni roboczych wg. konsultantki, zobaczymy. A dziś dzwonią z playa w sprawie poprzedniej reklamacji – rozpatrzyli. Oddzwaniam i zamiast odpowiedzi, propozycji dokończenia sprawy dostaję info: podpisanie umowy będzie możliwe po zaksięgowaniu należności za ostatnią fakturę (rzeczywiście płatność nie poszła, więc od ręki przelewam) i jakiejś dziwnej (dla mnie) zaległości rzędu 1-2 zł z zeszłego roku. Dziwnej – bo powstałej jesienią ub.r. przy okazji zmiany nazwy firmy (hmm, nic nie zmieniałem, pani zaś widzi w systemie, że imię i nazwisko zostało dodane do nazwy i przy tej okazji jakieś rozliczenie było niedokładne) – widać coś im się w bazach nie zgadzało. Poprosiłem, aby wyszczególnili przy okazji przesyłania faktury.. nie da się. Tzn. nie da się u tej Pani, ona mnie do innej przełączy.. na co się nie zgodziłem. Straciłem cierpliwość. Większość moich rozmów to : to nie ten dział, ja nie mogę tego w systemie, to niech pan to zgłosi za 3 miesiące to wtedy będziemy mogli.. itd, itp. NIE NIE i NIE. Mam dość niekompetentnych konsultantów, niemożności systemu, odpowiedzi nie na temat. A co dalej? Nie wiem, póki co zamierzam nagłaśniać. Bo jak dla mnie – obsługa nie do przyjęcia. Pozdrawiam

  2. @Piotr – to tylko dowodzi, iż w Polsce jest jeszcze miejsce dla kolejnych operatorów…

    Powiem tylko tyle, ze z ERĄ miałem straszne przejścia – odwołanie od rachunku przez UKE. Z Orange też mamy sporo problemów – jakieś dziwne kwoty na fakturach, spięcie kont praktycznie niemożliwe itd.

    Aczkolwiek to co piszesz o procesie zamiawiania PLAY-a to jakieś cudo…

  3. Gabriel Voigt pisze:

    Witam.
    Właśnie przeczytałem twój artykuł Łukaszu i wcale nie dziwi mnie tego typu telefon od pani z Orange, sam miałem okazje przeprowadzić podobną rozmowę z jednym z konsultantów. Wydaje mi się, że jest to wynikiem dużego spadku klientów, jaki w ostatnim czasie notuje firma Orange. Patrząc na własne otoczenie zauważyłem, że wszyscy moi znajomi, ci którzy mieli telefony prywatne oraz ci posiadający firmy zrezygnowali z Orange na rzecz Play. W tym miejscu dziwi mnie historia, jaka przydarzyła się Piotrowi. Sam jestem w Play i nigdy nie maiłem najmniejszego problemu z obsługa klienta. Nie znam też nikogo, kto miałby tego typu nieprzyjemne sytuacje. Wydaje mi się, że w przypadku Piotra trafił on na niekompetentną obsługę, co oczywiści w żaden sposób nie tłumaczy tych wszystkich dziwnych zajść, jakie miały miejsce, ale takie rzeczy zdarzają się nawet w najlepszych firmach. Po prostu tym razem padło na Piotra i tyle. Jeśli chodzi o polski rynek telekomunikacyjny to im więcej operatorów tym lepiej dla nas abonentów. Gdyby nie Play i związana z nim rewolucja na rynku telefonii komórkowej nadal tkwilibyśmy w erze drogich rozmów w Orange. Na przyszłość życzę obydwóm panom troszkę więcej szczęścia.

    Pozdrawiam.

  4. @Gabriel – zgadzam się. Ja musiałem się bardzo przepychać z Orangem. Niestety przedłużyłem Orange, bo 4 telefony (decyzja posiadaczy) miały już przedłużone umowy.

    Po analizie ofert stwierdziłem, że PLAY ma najlepsze warunki. Do tego BOK Orange to porażka. Na maila (kiedy będzie jakiś biznesowy telefon z Androidem – były już zapowiedzi HTC i dlaczego mam identyczną ofertę jak osoba z ulicy) odpowiedzieli z drwiną po m-cu, że już przedłużyłem (tak telefon mi się sypał bo sprzedali badziew przy poprzedniej umowie, więc przedłużyłem sprzedałem i kupiłem sobie w EURO RTV normalny biznesowy telefon bez Orange menu) i że cieszą się iż jestem „zadowolony”.

    Zjechałem kobitę z BOK’a że chyba nie wie czym jest zadowolenie a czym zło konieczne i że jako klient Orange od 5 lat czuje się jak cinkciarz którzy kupuje telefon, sprzedaje na allegro itd…

    Zadzwoniła inna Pani – już sympatyczna, przeprosiła itd. Fajnie, dostałem jeden rachunek gratis, ale mam takie katusze przeżywać co 2 lata?

  5. duzychlop pisze:

    W Niemcech mężczyzna podał swojego operatora do sądu bo dzwonili do niego 100 razy w ciągu dwóch tygodni! wygrał i jeśli jeszcze raz zadzwonią kara za 5100 Euro!
    http://blog.tellows.pl/2012/09/operator-dzwonil-100-razy-w-ciagu-dwoch-tygodni-%E2%80%93-klient-podal-sprawe-do-sadu/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.