Czy wszyscy jesteśmy celebrytami?
Sieć – w szczególności serwisy społecznościowe zmieniły sposób komunikowania się ludzi. Efekty tych zmian nie sprowadzają się jednak jedynie do zmiany technologii, obniżenia kosztów czy większej dostępności. Zmienił się także sposób zachowania użytkowników.
Jakieś 10-12 lat temu, gdy zaczynałem swoją przygodę z siecią, podstawowymi narzędziami do komunikacji był e-mail, forum dyskusyjne oraz usenet (czyli grupy dyskusyjne, do których dostęp można było uzyskać za pomocą programów – w szczególności taką funkcjonalność oferował Outlook Express czy AFAIR Netscape). Z usług tych korzystała grupka wybrańców – wtajemniczonych. Większość posługiwała się tajemniczymi nick-ami i zupełnie oddzielała swoją sieciową osobowość od realnej.
W ciągu ostatnich 10 lat internet z narzędzia dla wybrańców stał się elementem codziennego życia. Wraz z popularyzacją sieci pojawiły się serwisy społecznościowe. Znacznie prostsze i przyjaźniejsze dla użytkowników. Ci przeciętni-zwykli użytkownicy zaczęli ich używać do mapowania swoich rzeczywistych kontaktów. Serwisy społecznościowe stały się miejscem gdzie użytkownicy mogą komunikować się ze znajomymi, nawiązywać nowe kontakty i – last but not least – lansować się
I to jest chyba najistotniejsza zmiana. Okazało się, iż użytkownicy chcą być gwiazdami, pełnić rolę mini celebrytów. Aby to osiągnąć są skłonni zrezygnować z prywatności, upubliczniać informacje, zdjęcia i filmy, które będą oglądać niekoniecznie ich znajomi.. a czy to bezpieczne – kto by się tym przejmował! Facebook łamie prywatność? no i co z tego! Nie jestem w stanie kontrolować swoich danych? to dla nudziarzy! Liczy się lans, błysk, ilość lajków!
Ostatnio przeczytałem ciekawy artykuł, który zainspirował mnie do tego wpisu i który Wam polecam – trafiłem na niego słuchając dyskusji na Becie, ale mniejsza o tym. Kilka ciekawych cytatów:
Według niedawnego sondażu Microsoftu 75 proc. kadrowców twierdzi, że firma wymaga od nich sprawdzania kandydatów w sieci, do czego wielu z nich używa przeszukiwarek, portali społecznościowych, serwisów foto-wideo, stron osobistych czy blogów. 70 proc. amerykańskich kadrowych zdarzyło się odrzucić kandydata z powodu zdjęć, czatów i uczestnictwa w kontrowersyjnych grupach dyskusyjnych..
Obietnica kontroli nad paletą wizerunków okazała się kolejnym mitem. Rozwój sieci społecznościowych utrudnił operowanie zwielokrotnionymi tożsamościami. Kiedy ludzie coraz częściej używają jednej platformy, na której aktualizują swój status i zapis życia prywatnego i publicznego, coraz mniej realny staje się podział na ja związane z domem, pracą, rodziną czy naszą klasą. Próba rozróżniania ich budzi, co więcej, podejrzenia. Internet nie daje władzy nad publicznym wizerunkiem, tylko przykuwa do wszystkiego, co o nas i przez nas powiedziane.
Na razie dyrektor Facebooka Zuckerberg obrał jednak kurs nie na prywatność, tylko na dostępność. Broniąc decyzji serwisu o domyślnym upublicznieniu informacji profilowych o znajomych i statusie towarzyskim, oświadczył w styczniu, że Facebook powinien stosować się do „obecnej normy społecznej”, jaką jest dostępność. „Ludzie czują się naprawdę lepiej – powiedział – kiedy mogą dzielić się różnymi informacjami z szerszym kręgiem osób”.
Cały artykuł możecie przeczytać tu: http://wyborcza.pl/1,76842,8224350,Siec__Bez_przebaczenia.html.
Tagi:
e-marketing ,
internet ,
ochrona prywatności ,
prywatność w sieci ,
social graph ,
social media ,
Czytaj także:
- Facebook is dead! czyli co ciekawego zdarzyło się…
- Facebook – ilość userów vs target
- Facebook Places – czyli Facebook kontra Google
- Google i wyszukiwanie lokalnych produktów

Cześć. Jestem współwłaścicielem agencji interaktywnej 
