Kanał offline vs online

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu dość często można było spotkać opinie, iż handel online stanowi konkurencję i wyprze handel offline. Nierzadko takie obawy głosili menadżerowie firm zajmujących się handlem tradycyjnym.

W ostatnim czasie takie tezy pojawiają się coraz rzadziej, co więcej mamy więcej case-ów pokazujących synergię pomiędzy tymi dwoma kanałami.

Ja osobiście coraz częściej obserwuje bardzo fajne przykłady firm, które albo startowały offline i uruchamiają teraz kanał online, albo startowały online i po osiągnięciu pewnej skali i przygotowaniu budżetu zaczynają uruchamiać kanał online. Prawie zawsze warunkiem sukcesu jest traktowanie nowego kanału jako kolejnego kroku w rozwoju, a nie koła ratunkowego (jeśli kanał w którym jesteś obecnie kuleje, nie radzisz sobie ze marketingiem, ofertą, konkurencją, to prawdopodobnie otwarcie czy to sklepu tradycyjnego czy to sklepu internetowego nie tyle wspomoże firmę co bardzo często może ją dobić).

Dla firmy która ma kilka punktów handlowych, uruchomienie sklepu internetowego to podobny lub mniejszy koszt jak uruchomienie kolejnego sklepu offline (nie myślę tu o otworzeniu sklepu w SaaS-ie i wybraniu gotowej skórki, lecz o cały przedsięwzięciu – przydzieleniu pracowników, przygotowaniu katalogu, integracji z systemami używanymi w firmie, przeznaczeniu środków na e-marketing). Firma tradycyjna posiada najczęściej przewagę w postaci stosunkowo dużego stocku w swoich sklepach. Sklepy mogą być traktowane jako punkty odbioru, uwiarygadniają także sklep w oczach klientów online.

Dla sklepu internetowego, kanał offline to przede wszystkim nowy sposób dotarcia do klienta, komunikacji z nim, nauka ekspozycji towaru, taki powrót do podstaw. Sklepy internetowe mogą przy tym wykorzystać swoje stany magazynowe i traktować sklep offline jako magazyn (ważne aby pamiętać o synchronizacji stanów w locie).

Jednym z częstszych problemów i pytań jest kwestia strategii cenowej – w jaki sposób kształtować relacje cen w sklepie stacjonarnym i internetowym, ale to temat na inny post 🙂

 

Jeśli spodobał Ci się ten post, napisz co myślisz w komentarzu lub subskrybuj RSS-a aby w przyszłości otrzymać powiadomienie o najnowszych postach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *