Przedsiębiorczość zagrożona?!

28 Kwi , 2013  

Spotykam się często z osobami prowadzącymi firmy, czytam wiele wypowiedzi właścicieli firm. Ilość osób których mogę osobiście „z ankietować”  jest oczywiście niewielka, natomiast zastanawia mnie czy macie podobne odczucia?

Z jednej strony w ostatnich latach pojawiła się wśród młodych osób (szczególnie wykształconych, zainteresowanych szeroko rozumianym IT) moda na freelance, startupy, rezygnacje z pracy w korporacji, własny biznes. To cieszy!

Z drugiej jednak strony coraz częściej osoby które działają w biznesie od kilku lat, mają duże doświadczenie, jednak nie osiągnęły aż tak dużego sukcesu aby rozwinąć firmę do dużych rozmiarów i być poza codziennymi problemami związanymi z organizacją pracy firmy, są często sfrustrowane i zniechęcone.

Co gorsze zniechęcenie nie jest spowodowane problemami ze sprzedażą produktów czy usług. Coraz częściej osoby te mają dość wrogiego nastawienia „Państwa”, które traktuje ich jako potencjalnych złodziei, niestabilnych i głupich przepisów, roszczeniowego podejścia pracowników, itd.

Często spotykam opinie – po co mam rozwijać firmę i zatrudniać, wolę mniejszą łyżeczką z żoną, bratem, synem, etc. prowadzić działalność. Może i zarobię 20-30% mniej, ale po co mi problemy z BHP, PIP, ZUS, 10 pracowników, koszty księgowe, macierzyńskie, chorobowe itd.

Też tak macie?

ps. Ostatnio widziałem pismo z ZUS w sprawie wyjaśnienia deklaracji z przed 12 lat! To ja się pytam, co Ci ludzie robią przez 12 lat i kto kieruje tą bandą urzędników, którzy nie wstydzą się kontrolować i wysyłać zapytanie dotyczące dokumentów wysłanych 12 lat temu! Przecież to jest totalna strata czasu i środków! Najgorsze jest to, że takich „kontroler” ZUS uważa, iż wykonuje świetną robotę, dostaje premie i wilkiem patrzy na przedsiębiorcę który ma mu dostarczyć wyjaśnienia (dodam że wyjaśnienia dotyczą składki właściciela a nie pracowników).

, ,

Solidarność – jestem na nie!

17 Mar , 2013  

Niestety lata w których Solidarność walczyła o wolność i lepsze życie większości Polaków dawno minęły, a ja niekoniecznie pamiętam.

Pomimo, iż jestem  wdzięczny za to że żyjemy w wolnym kraju i doceniam znaczenie Solidarności, działania które podejmuje obecnie związek i stawiane postulaty są dla mnie totalnie nie do przyjęcia.

Nie bronię przy tym Tuska, to co wyprawia premier z wicepremierem Rostowskim – tworzenie kolejnych przepisów które nadawałyby się na scenariusz filmu „1984”, nadaje się na oddzielną poprawkę. Niestety obecny premier stracił dawno moje zaufanie – trudnych reform jak na lekarstwo, a jedyny sposób na radzenie sobie z kryzysem to zacieśnianie pętli wokół szyi podatników (z dużym naciskiem na szyję MSP).

Wracając do Solidarności i związków. Związki w każdej gospodarce rynkowej (dojrzałej) forsują zmiany, które sprawiają iż rynek pracy staje się małoelastyczny – jak jest dobrze i gospodarka rośnie to rzeczywiście może i chronią pracowników, przesuwając część zysków do ich kieszeni.

Jak jest źle i gospodarka się kurczy to związki są małoelastyczne, nie chcą oddać ani 1 przywileju. Ponieważ pracownicy w złych czasach patrzą władzą szczególnie na ręce, te walczą głównie o posady – przewodniczący musi się utrzymać, nawet kosztem problemów finansowych firm i zwolnień w przyszłości.

Przesadzam? Zobaczymy jakie zasługi związki miały w gospodarkach takich krajów jak USA, Francja czy Hiszpania. Co stało się z Detroit, gdzie siła związków była bardzo duża?

Rynek pracy w Polsce jest już szczególnym przypadkiem gospodarki rynkowej. Oprócz Prawa Pracy jest przynajmniej kilkadziesiąt kart – nauczycieli, policjantów, strażaków, lekarzy, hutników, górników itp. To są dokumenty mające po 30-40 lat. Często odnoszą się do zupełnie innych standardów (jak zmieniła się jakośc pracy górników – nie wszystkich – czy hutników przez ostanie 30 lat?) lub były tworzone przez ówczesną władzę aby uciszyć ważną grupę społeczną.

Niestety poza historyczną wdzięcznością dla Solidarności, w tym momencie jest to w dużej mierze utrudnienie, bieg wsteczny i grupka która walczy o przywileje a nie o to żeby dana gałąź stała się nowoczesna, konkurencyjna, tworzyła miejsca pracy, polepszała jej jakość.

, , ,

Starcie gigantów – Apple vs Samsung (infografika)

10 Mar , 2013  

Podczas gdy Apple jest uznawane za firmę najbardziej innowacyjną, jego produkty są obiektem pożądania i westchnień, Samsung…:

, , ,

Drogi Donaldu Tusku wespół z Rostowski Jacku!

8 Lut , 2012  

Najnowszy news dotyczący poczynań naszego rządu – czytaj „Reformy finansów Państwa – przyjazne Państwo – MSP siłą napędową gosporadki”:

„Rząd obecnie debatuje nad podwyższeniem składek do ZUS płaconych przez przedsiębiorców. Obecnie wynoszą one ok. 600 zł miesięcznie, ale w planach rządu jest ustalenie ich w zależności od dochodu w granicach od 400 zł do 2400 zł miesięcznie – donosi PKPP Lewiatan.” – źródło http://www.bankier.pl/wiadomosc/Przedsiebiorcy-zaplaca-2400-zl-skladki-emerytalnej-2482016.html

Niestety z każdą decyzją jest coraz gorzej. Zamiast reformować i zaciskać pasa tam gdzie wydatki są rozpasane, bierzecie się za zmiany, które w długim okresie jak równia pochyła sprawią iż nasza gospodarka stoczy się do poziomu z przed 10 lat i bliżej jej będzie do Grecji niż do Niemiec… Ostatnie POczynania:

  • podniesienie VAT
  • brak reformy służby zdrowia
  • brak reform służb mundurowych
  • wydłużenie czasu pracy (to akurat jest OK, tylko czemu to służy)
  • zniesienie kratki i możliwości odliczania VAT od paliwa
  • zamieszanie z receptami
  • zamieszanie z aptekami internetowymi
  • ACTA
  • podwyższenie VAT
  • itd..

A może popatrzymy jakie oszczędności i reformy wprowadziliście? Po raz kolejny potwierdza się moja teza: http://plutecki.net/2010/02/przedsiebiorco-radz-sobie-sam/ – a to przecież MSP tworzą najwięcej miejsc pracy…

Niestety przykro mi że na Was głosowałem, więcej tego błędu nie powtórzę – czego sobie i czytelnikom mojego bloga życzę!

ps. Ciekawe kiedy będzie tak źle, że firmy zaczną przenosić się do Czech, Niemiec, a te z bardziej centralnej Polski do UK, na Cypr itp.

,

Równowaga popytu i podaży

1 Sie , 2011  

Codziennie przejeżdżam koło stacji benzynowej i obserwuje wahania cen ropy – 5.05, po 2 tygodniach 4.80, teraz znów powyżej 5.10. Przypominają mi się wtedy zajęcia z mikroekonomii. Pierwszy rok studiów – człowiek chodził na wykłady, wierzył w prawdę najwyższą itd.

Na tych zajęciach poznawaliśmy zasadę równowagi popytu i podaży i ceny równowagi. Jeżdżę koło tej stacji i drapię się po głowie – „gdzie tu sens, gdzie logika”. W kraju mniej więcej tyle samo samochodów, ludzie nie jeżdżą ani mniej, ani więcej, nie odkryto żadnych nowych złóż ropy, nie powstała konkurencja, nie stwierdzono iż ropy zabraknie w ciągu 2 tygodni itd. a ceny skaczą i spadają jak szalone…

Gospodarka już dawno się zatraciła. O cenach nie decyduje podaż i popyt lecz „siły rynkowe”. Różnego rodzaju podmioty i instytucje kupują, sprzedają, „inwestują i pomnażają kapitał”. Kiedyś do transakcji dochodziło wtedy gdy spotykały się 2 osoby lub firmy, wymieniały towary lub oddawały towar za złoto czy pieniądz. Teraz o cenie ropy decyduje często grupa ludzi, która nigdy tej ropy nie widziała, kupuję ją i sprzedaje obserwując jedynie zmiany liczb na kontach. Inwestują nieswoje pieniądze, ludzi którzy także tych pieniędzy nie oglądają – a a już na pewno nie oglądają ropy. Co więcej często ludzie Ci – dzięki sprytnie wymyślonym „instrumentom finansowym” – inwestują wielokrotnie więcej niż posiadają w rzeczywistości.

I tak o to żyjemy w świecie w którym ropa przelewa się głównie z konta na konta i to w wolumenach wielokrotnie przewyższających fizyczne potrzeby ludzkości. Ot taki off topic wakacyjny. Komu w drogę temu ropa droga 🙂

, ,