Jak będzie wyglądał domowy media center? O przyszłości wieży HiFi i odtwarzacza DVD

W tym tygodniu pojawiły się informacje o dwóch znaczących ruchach biznesowych gigantów – Google uruchomiło zakup filmów w usłudze Google Play w Niemczech, Apple dogaduje się z operatorami kablówek w USA, ich oferta programowa ma być dostępna w urządzeniach Apple.

20 lat temu sytuacja była bardzo prosta. Kupowało się taśmy magnetofonowe i video, muzykę można było słuchać na magnetofonie w wieży albo w tzw. bumboxach. Filmy z wypożyczalni, od sąsiada czy giełdy uzupełniały ofertę programową telewizji naziemnej i stacjonarnej. W międzyczasie pojawiła się telewizja cyfrowa oraz kablówki.

W każdym razie jak ktoś miał nagranie czy film, to wkładał go do odtwarzacza i cieszył się utworem. Najczęściej w domu było 1, maksymalnie 2 miejsca gdzie oglądało się filmy i kilka gdzie można było posłuchać muzyki. Zakupiony czy skopiowany album można było posłuchać na walkmanie (potem odtwarzaczu CD), wymienić się czy pożyczyć znajomym.

Obecnie sytuacja drastycznie się zmienia, w przeciętnym domu urządzeń jest już kilkanaście:

  • 2-3 komputery (desktopy, laptopy),
  • 1-2 telewizory,
  • odtwarzacz cd/dvd/divix,
  • kilka telefonów (w tym coraz większy udział maja smartphone-y),
  • tuner satelitarny z możliwością nagrywania i odtwarzania divix,
  • xbox/playstation,
  • tablet.

Filmy i muzykę można nabywać (zdobywać) w postaci:

  • tradycyjnego CD/DVD,
  • mp3/avi – w sklepach internetowych, iTunes, niebawem Google Play, Amazon,
  • mp3/avi – na komputerze,
  • sklepie MS/Sony w konsolach,
  • itp.

Zmierzam do tego, iż film, album został pozbawiony nośnika, który był jednocześnie ucieleśnieniem naszego prawa własności do utworu. Dodatkowo ułatwiał zarządzanie tym prawem – gdy kupiłem CD mogłem go włożyć do wieży i posłuchać, czy zabrać do samochodu, w podróż. Dodatkowo bardzo często okładka stanowiła sam w sobie Utwór.

Nowe nośniki (a właściwie ich brak) pozbawiają nas możliwości fizycznego kontaktu z utworami. Utrudniają także zarządzanie naszą muzyką. Teoretycznie jest łatwiej – kupić można za pomocą internetu, pobrać w ciągu kilku minut, wgrać na telefon, nagrać na płytę, posłuchać na komputerze, w wierzy itd. Okazuje się jednak iż to wymaga dodatkowych nakładów – weź płytę, nagraj na CD, podłącz telefon, itd. Tu z pomocą przychodzą różnego rodzaju serwisy internetowe w tym iTunes, Google Play, Amazon, jednak główny problem z nimi to fragmentaryzacja, niedostępność we wszystkich urządzeniach (wieża nie potrafi łączyć się z Google Play czy Amazonem).

Quo vadis?

Zastanawiam się jaki będzie finał tych zmian. Z jednej strony giganci starają się zająć jak największy udział w rynku na początku drogi która się formuje. Apple wyznaczyło kierunek swoim iTunes, Amazon zdobył także spory udział w rynku, do walki włączył się Google z Play oraz MS z Xbox Live.

Główny problem pozostaje jednak nierozwiązany. Wieża, telewizor, odtwarzacz cd nie potrafią korzystać z zasobów w chmurze. Aby w pełni korzystać z dobrodziejstw nowych formatów należałoby zakupić cały system – na razie dotyczy to jedynie Apple, zapewne niebawem Google będzie oferowało podobne rozwiązania. O ile w bogatych krajach (USA, UK, Kanada, skandynawia) użytkownicy mogą sobie pozwolić na zakup 2 komputerów, 3 telefonów i urządzenia AppleTV, w znacznej części Europy i w wielu krajach innych kontynentów na razie nie wchodzi to w grę. Dodatkowo decyzja o wejściu w dany system wiąże się z uzależnieniem od jednego dostawcy, w przypadku gdy będziemy chcieli lub musieli zmienić system (bo np. zmieniamy pracę) wiązać to sie może z dużym wysiłkiem lub utratą danych.

Wydaje mi się, iż w najbliższych latach musi pojawić się uniwersalny standard i mechanizmy umożliwiające przenoszenie danych z 1 chmury do drugiej. Zapewne nie będzie to proste – bo każdy z wielkich chce zdobyć użytkowników i zatrzymać ich najdłużej (chociażby siłą), ale na dłuższą metę wydaje mi się, iż taka sytuacja nie służy klientom końcowym, a więc nie może trwać wiecznie…

 

Forum IAB 2010 subiektywnie – relacja z dnia 1

Z lekkim opóźnieniem wrzucam krótką relacje z dnia pierwszego Forum IAB.

Prezentacje rozpoczął Mike Walsh, który przedstawiał swoje wizje roku 2024. Walsh mówił o różnicach kulturowych oraz wskazywał trendy, które można zauważyć już teraz. Skupił się na podejściu antropologicznym, nie snuł wizji dotyczących rozwoju technologicznego. Właściwie takie podejście jest bezpieczniejsze, gdyż technologia ewoluuje tak szybko, że ciężko wiarygodnie mówić co będzie za naście lat. Natomiast procesy kulturowe charakteryzują się ciągłością, są łatwiejsze do przewidzenia..

Continue…